Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia



A A A

U Jowisza w Baalbeku

„Tam gdzie dużo pracy, tam mało sztuki" — pisał Michał Anioł Buonarotti. Baalbek przeczy słowom wielkiego Włocha. Cyklopie głazy, z których zbudowana jest świątynia, obrobione są niezwykle starannie, a ornamenty wycyzelowane z dokładnością, jakiej nie powstydziliby się snycerze i rytownicy gemm, a co mówić kamieniarze. Baalbek to kamienny rajski ogród: wśród mrowia motywów wschodnich i zachodnich, grecko-rzymskich i orientalnych królują kłosy pszenicy i maki — symbole życia i śmierci, skrzydlate geniusze unoszące zasłony, uzbrojone w łuki amorki, baraszkujące z delfinami lub... smokami. Nadproża zaś zdobią girlandy kwiatów i pędy winnej latorośli, a z kasetonów, w które pocięte są sufity, spoglądają w dół głowy bogów.

Pora już najwyższa przedstawić samo sanktuarium Jowisza Heliopolitańskiego i wyjawić jego tajemnice. Pora rzeczy niepojęte oddzielić od zrozumiałych i wytłumaczalnych na gruncie nauki, słowem: odczarować Baalbek...

Licząc wzdłuż osi wschód-zachód całe sanktuarium mierzy około 300 metrów długości. Zajmuje ono naturalne wyniesienie, które dla potrzeb nowej budowli zostało w czasach rzymskich powiększone i wyrównane. Cały kompleks wspiera się więc częściowo) na skale, częściowo na sztucznym fundamencie z olbrzymich bloków i na podbudówce ze sklepionych komór, a podium, na którym stoi świątynia Jupitera, otacza nie dokończona terasa, w której północno-zachodniej ścianie tkwią trzy olbrzymie bloki wagi około 750 ton każdy (tzw. „tryliton").

Propyleje, czyli monumentalną bramę, przez którą wchodziło się do sanktuarium, tworzy pasmo schodów ujętych między dwa boczne parapety oraz portyk złożony z 12 kolumn z egipskiego granitu, łączący dwie narożne wieże, które w czasach arabskich — gdy sanktuarium służyło za twierdzę — zamienione zostały na bastiony.

W roku 1933 archeolodzy francuscy wzmocnili północny bastion dosłownie w ostatniej chwili, gdy już walił się w gruzy, południowy zaś został przez nich rozebrany, odsłaniając wieżę rzymską bardzo oryginalnego kształtu, która — o dziwo — nigdy nie została ukończona. Widać tak już musiało być; sanktuarium Jowisza do swych ostatnich chwil witało wiernych widokiem rusztowań, a najwierniejszymi wyznawcami Pana Burzy byli z konieczności... murarze..

Kolumny portyku propylejów wieńczyły korynckie kapitele w kształcie koszy oplecionych liśćmi akantu wykonanymi ze złoconego brązu. Środkowe interkolumnium było nieco szersze, toteż zapewne przez nie przeciskał się najliczniejszy tłum pielgrzymów. (Wszystkich wchodzących witał służalczy napis umieszczony tu w III wieku n.e.: „Za bezpieczeństwo i zwycięstwa naszego pana Karakalli").

Przestąpiwszy wysoki próg, który symbolicznie oddzielał sanktuarium od jego świeckiego otoczenia, pielgrzym wstępował do świętej enklawy. Ten inny świat, w którym nie obowiązywały ludzkie prawa, zaczynał się dla niego dziedzińcem o średnicy 63 metrów, w kształcie sześcioboku otoczonego podwójnym rzędem kolumn.

Propyleje i „heksagon" stanowiły ledwie sień okrętu Jowisza, którego zasadniczą częścią była Wielka Świątynia wraz z dziedzińcem ofiarnym, dwoma ołtarzami i dwoma basenami do ablucji.

Wchodzących w jego progi witał sam gospodarz — Jowisz Heliopolitański, udatnie sportretowany na pokaźnych rozmiarów reliefie. W jaki sposób ta płaskorzeźba wędrowała z przejścia łączącego dziedziniec sześciokątny z dziedzińcem ofiarnym aż do źródła Leluj odległego o 8 kilometrów, gdzie została przypadkowo odkryta — nie wiadomo. Być może porzucili ją tam rabusie. Na szczęście nie ucierpiała zbyt wiele na tej przeprowadzce. Sławny relief przedstawia boga odzianego w zbroję, w kalathosie, czyli kołpaku silnie rozszerzającym się ku górze, na głowie. Jowisz wymachuje jedną ręką batem, w drugiej trzyma piorun. U jego stóp widać postać boga Hermesa pomiędzy dwoma bykami (byk był zwierzęciem poświęconym Hadadowi, a bat trzymany przez boga w prawej dłoni być może symbolizuje drogę słońca po nieboskłonie).

Wielki Dziedziniec Ofiarny (prostokąt 147 na 123 metry) otoczony był portykiem ze 128 kolumn z różowego granitu. W jego południowo-zachodnim rogu leży olbrzymi 7,5-metrowy monolityczny trzon jednej z kolumn — i pomyśleć, że wszystkie je przywieziono aż z Asuanu w Górnym Epigcie! Pośrodku Dziedzińca Ofiarnego wznosi się wielki ołtarz wieżowy, na tyle wysoki, by zasłaniać pielgrzymom całą świątynię.

W Baalbeku wszystko jest największe, najcięższe lub najwyższe: czteropiętrowy ołtarz wznoszący się na podwórcu przed świątynią miał 19 metrów wysokości, 23 metry długości i 22 metry szerokości. Z tego, co wiemy, był to najwyższy ołtarz na świecie, co do wielkości ustępował tylko podobnej budowli wzniesionej dużo wcześniej przez Hierona II w Syrakuzach na Sycylii. Przypominał on potężną wieżę, kwadratową w podstawie, z platformą na szczycie, do której prowadziły dwa wewnętrzne pasma schodów (to właśnie ta wieża bardziej niż cokolwiek innego w sanktuarium jest ukłonem w kierunku kultów wschodnich, ku religii rodzimej, która w Baalbeku nigdy nie umarła). Przed nim, na tej samej osi, wybudowano drugi ołtarz, niższy, na którym dokonywano zapewne krwawych ofiar. Francuski badacz R.,Dussaud twierdzi, iż krew zwierząt ofiarnych była przenoszona w specjalnym naczyniu na ołtarz wysoki, skąd pokazywano ją wiernym. Pamiątką po hekatombach dokonywanych tu w czasach rzymskich są nisze pełne popiołów, odkryte przez archeologów niemieckich, oraz rynny biegnące wzdłuż ścian ołtarza i poprzez płytowanie dziedzińca; niewątpliwie służyły one do odprowadzania wody i krwi.

Podwórzec świątyni Jupitera zatłoczony był przeróżnymi kapliczkami, kolumnami honoryfikacyjnymi, posągami cesarzy, kapłanów, zasłużonych obywateli itd. Po obu stronach Wysokiego Ołtarza na wysokich bazach stały dwie kolumny — obie z egipskiego granitu — południowa różowa, północna szara. Tuż obok nich, w posadzce dziedzińca, zagłębione były dwa baseny. Na marmurowych brzegach tych zbiorników wykuto cały repertuar motywów sztuki orientalno-rzymskiej: pomiędzy symbolami z dziedziny kultu zmarłych — jak geniusze niosące wieńce i bukraniony — kłębią się emblematy życia, takie jak trytony, nereidy, meduzy i amor ki dosiadające smoków.

Baseny były miejscami, w których w sposób symboliczny można było zmyć z siebie brud tego świata (bez tego nie można było złożyć ofiary ani zasięgnąć rady wyroczni!). Oba zbiorniki przykryły z czasem zabudowania towarzyszące bazylice, którą cesarz Teodozjusz wzniósł pośrodku Dziedzińca Ofiarnego. To właśnie w czasie rozbierania bazyliki w 1930 roku archeolodzy francuscy natknęli się na fundamenty ołtarza wieżowego, który został potem starannie zrekonstruowany.

Nimfa karmi dziecko w otoczeniu Pana, Satyrów i baehantek. Archeolodzy grzebiący w gruzach zalegających okolice obu świątyń natrafili — trzy metry pod poziomem gruntu na antyczną ulicę kolumnową, krzyżującą się w pobliżu terasy z inną ulicą, również z obu stron otoczoną portykami i dodatkowo jeszcze wyłożoną mozaiką. Niedaleko tego antycznego skrzyżowania dróg odkopano małą świątynkę z III wieku n.e.

Heliopolis nie pozbawione było pewnych charakterystycznych cech rzymskiego miasta, jak: hipodromu, dotąd nie odkopanego, leżącego pod sadami owocowymi na północny-zachód od akropolu, teatru, który przykrywają współczesne domy, senatu — pozostały po nim tylko resztki audytorium — akweduktu, używanego do dziś, i obszernej nekropoli otaczającej dawne miasto ze wszystkich stron, z wyjątkiem strony północno-zachodniej, gdzie ciągną się pola uprawne.

Do miasta przylegały dzielnice bogatych. Miejscowa plutokracja zdobiła swe wille mozaikami i przedmiotami sztuki, toteż archeolodzy zebrali tu bogate żniwo. Przepiękne kompozycje z marmurowych kostek przechowywane dziś w muzeum w Bejrucie przedstawiają między innymi Sokratesa, muzę poezji Kaliope, Siedmiu Mędrców, personifikacje pór roku, jest także unikalna seria mozaik ilustrujących epizody z życia Aleksandra Macedońskiego. Ale to jeszcze nie wszystko. Olbrzymia głowa, pod którą ugina się dziś strop Muzeum Archeologicznego w Stambule, pochodzi oczywiście z miasta gigantów — z Baalbeku (znaleziono ją na wschód od miasta).