Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia



A A A

Trajan, czyli trochę historii

Wiemy już, że pierwsze sanktuarium w Baalbek poświęcone było Hadadowi — niebiańskiemu bogowi błyskawic i opiekunowi wszelkiej wegetacji, którego kult narodził się w Mezopotamii przed 5 tysiącami lat, a później przeniósł się do Fenicji, gdzie gromowładny Hadad panował razem z rodzimą boginką płodności Atargatis aż do nadejścia Rzymian. To do niego rolnicy znad Leontesu i Orontesu zanosili modły o deszcz, a właściciele winnic i gajów oliwnych prosili o przychylność nieba.

Z pradawnych czasów, z pierwszego sanktuarium Hadada, nic się w Baalbeku nie zachowało. Do czasów rzymskich przetrwała tylko sława tutejszej wyroczni, u której rady zasięgali Seleucydzi, a wcześniej perscy namiestnicy Syrii. Od początku wyrocznia dbała o swoją opinię. Kapłani sprytnie i elokwentnie formułowali dwuznaczne przepowiednie, które oczywiście wcześniej czy później się sprawdzały. Tak również było z wróżbą udzieloną cesarzowi Trajanowi, który zawitał do Heliopolis w czasie kampanii przeciw Partom.

Czasy były wówczas — początek II wieku n.e. — niespokojne, przeciwnik trudny, wojna — jak to wojna — bardzo ciężka i niepewna, toteż cesarz postanowił zasięgnąć rady kapłanów. Przedtem jednak poddał ich kwalifikacje perfidnej próbie. Ponieważ było wówczas w zwyczaju kierować zapytania do wyroczni na piśmie, złożył na ręce dyżurującego kapłana zalakowaną kopertę, a w niej czystą kartkę papieru. W odpowiedzi otrzymał takąż samą kopertę, a w niej czystą kartkę papieru. Niesłychanie to podniosło w jego oczach prestiż wyroczni, nabrał widać zaufania do inteligencji tutejszych kapłanów, bo już bez żartów zwrócił się do boga z prośbą o... horoskop na najbliższy rok.

Odpowiedź otrzymał już nazajutrz, ale doprawdy dziwna to była przepowiednia. Z sanktuarium wyszedł kapłan odziany w biel, w szkarłatnym czepcu na głowie i bez słowa wręczył mu wiązkę brewion zawiniętych w płótno. Cóż to mogło znaczyć?

Ani Trajan ani ktokolwiek inny z jego świty nie potrafił dopatrzyć się jakiegoś sensu w tej aluzji. Oficjalni „wykładacze" urzędujący przy każdej wyroczni też milczeli jak zaklęci. Wszystko wyjaśniło się po roku, kiedy Jego Cesarska Mość wyzionął ducha w Cylicji (kraj w południowo-wschodniej Azji Mniejszej), a ciało jego spalono zgodnie z obyczajem na stosie z drewnianych bierwion. Oczywiście natychmiast przypomniano sobie dziwną przepowiednię udzieloną cesarzowi w Heliopolis, poniewczasie zrozumiano, co znaczyła owa wiązka drewna. Nie trzeba dodawać, że wyrocznia Jowisza zyskała następny dowód swej nieomylności.

Kamień węgielny pod budowę olbrzymiego kompleksu świątyń w Baalbek położył August, ale zabrakło życia 25 cesarzy rzymskich, aby zakończyć to gigantyczne dzieło. Apogeum działalności budowlanej w Heliopolis przypada na czasy panowania Karakalli (211—217 n.e.), który był wnukiem syryjskiego kapłana (w czasie gdy zasiadł on na tronie cezarów, nie wiedział że otwiera krwawą serię 18 cesarzy, z których żaden nie umarł śmiercią naturalną; nigdy — ani przedtem ani potem — nie pobity rekord). W ciągu siedmiu lat jego okrutnych rządów w Rzymie szarogęsiła się cesarska matka — Julia Domna, urodzona w Syrii, kobieta tyleż piękna co silna i przebiegła. Po tragicznej śmierci Karakalli (zabity przez własnych legionistów) popełniła samobójstwo. Faktyczne rządy przeszły w ręce jej siostry Julii Mezy, która doprowadziła do obwołania swego wnuka Elogabala cesarzem. Po jego nieudanych i tragicznych rządach władzę objął Aleksander Sewer, ostatni z dynastii — po kądzieli — syryjskiej.

Syryjczycy na tronie rzymskim nie zapomnieli o swych „korzeniach". Przez 40 lat panowania Sewerów między Libanem a Antylibanem słychać było odgłosy młotów i pobijaków, a w kamieniołomach od-kuwano olbrzymie bloki, które następnie były obrabiane i ustawiane jedne na drugich. Sewerowie dokończyli kilka wielkich sanktuariów, w tym i sanktuarium Jupitera w Heliopolis. Syryjskie Miasto Słońca stało się dla cesarstwa drugim Rzymem — władcy, tacy jak Karakalla, Elogabal i później Filip Arab (pochodził z Hauranu w Syrii) umieszczali na bitych przez siebie monetach nazwę Heliopolis obok Trójcy Heliopolitańskiej oraz widoku sanktuarium. Wówczas — jak nigdy przedtem — mieszkańcy pięknej Syrii cieszyli się opinią najlepszych żołnierzy cesarstwa i najwierniejszych synów Romy. Nic dziwnego, że wychwalali pod niebiosa swoich dobrodziei i opiekunów. Wszak wszystkie urzędy i dostojeństwa stały przed nimi otworem. Toteż na stopniach Wielkiej Świątyni w Baalbek, na jej murach wewnętrznych i zewnętrznych aż roi się od inskrypcji honoryfikacyjnych ku czci Seotymiusza Sewera. Elogabala, Eleksandra Sewera, Filipa Araba, wchodzącym zaś do sanktuarium — dziś tak jak i przed wiekami — pierwszym, co rzuca się w oczy, jest potężna tablica ku czci cesarza Karakalli, okrutnika na tronie i zarazem dobroczyńcy Baalbeku.