Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia
- zaproszenia ślubne dąbrowa górnicza
- ślub toruń
- projekty garaży



A A A

Tam, gdzie ludzie stają się bogami

Prawie wszystkie środkowoamerykańskie piramidy zbudowane są z cegły suszonej na słońcu, tworzącej rdzeń budowli, oraz z zewnętrznego oblicowania z kamieni złączonych zaprawą wapienną. Taka konstrukcja znacznie ograniczała rozmach architektury Majów i Azteków, którzy musieli liczyć się z niebezpieczeństwem runięcia którejś ze ścian, gdyby siła nacisku warstw wierzchnich okazała się zbyt duża. Na szczęście, nad całością tych budowli oprócz przychylnych bogów czuwała jeszcze lepkość i spoistość tutejszej gliny oraz cudowna wręcz siła wiązania oryginalnej zaprawy wapiennej.

Różnic między piramidami amerykańskimi a egipskimi jest sporo, ale podobieństwa też są niemałe. Linia podziału jest nadzwyczajnie chwiejna — różnic i podobieństw raz przybywa, raz ubywa. W roku 1952 okazało się na przykład, iż meksykańskie kolosy — podobnie jak ich egipscy krewni — mogą być grobowcami władców, przyszłość być może ujawni jeszcze inne analogie.

Ale jedna różnica będzie dzielić je zawsze — makabryczny rytuał, jakiemu służyły amerykańskie piramidy w Egipcie faraonów byłby nie do pomyślenia.

Misterium rozgrywające się na szczycie meksykańskiej piramidy było widowiskiem quasi-teatralnym, dlatego architekt projektujący taką budowlę, jak dobry scenograf, musiał liczyć się z wymogami... teatru. Chodziło o to, aby krwawa ofiara mogła być zewsząd dobrze widoczna, tak przez bogów, jak i przez .ludzi. Stąd zapewne wzięła się płaska, nieduża platforma na szczycie piramidy, rodzaj sceny, i prowadzące do niej monumentalne schody, po których, w asyście kapłanów, ofiara opuszczała ziemski padół i powoli, krok za krokiem, stopień po stopniu, wstępowała do... nieba. Bramy azteckiego raju otwierały się przed nią wraz z pierwszym błyskiem kapłańskiego noża. Skazaniec, który — notabene — sam uważał się za wybrańca, łączył się z bóstwem w chwili, gdy jego serce wyprute z klatki piersiowej zostało ofiarowane słońcu. W tym momencie wierni mogli już iść: ofiara była spełniona.

Kiedy dusza wybrańca bogów symbolicznie ulatywała w zaświaty, jego ciało staczało się po schodach, które w tym celu musiały być niezwykle strome (niejeden turysta skręcił tu sobie kark, stając się mimowolną ofiarą azteckiego boga słońca).

Tej ofierze, mającej przebłagać bogów i oddalić widmo kataklizmu wiszącego stale nad ludem Azteków, przypatrywało się kilka lub kilkanaście tysięcy wiernych, którzy pragnęli widzieć wszystko jak najdokładniej — stąd niewielka wysokość meksykańskich piramid, średnio około 20 metrów. Oblicza się, iż rocznie na szczytach meksykańskich piramid około 50 tysięcy ofiar symbolicznie łączyło się z bóstwem. Śmierć tych ludzi potrzebna była, aby świat Azteków mógł trwać nadal, zraszany deszczem, chroniony przed powodzią i ognistym gradem, huraganem i przed jaguarami, które kiedyś już pożarły całą ludność. Przy tak wzniosłych celach cóż znaczyło życie ludzkie? Słodko i zaszczytnie było umierać na szczycie piramidy, już choćby dlatego, że aztecki raj przeznaczony był tylko dla tych, którzy polegli w bitwie bądź oddali swe życie bogom.

Taki właśnie Meksyk, kraj ofiar z ludzi, tajemniczych bóstw i piramid, ukazał się oczom konkwistadorów. „Ujrzeliśmy — pisze Bernal Diaz de Castillo uczestnik wyprawy kapitana Juana de Grijalva — dwa domy (tzn. piramidy — przyp. B. Ż.) bardzo starannie zbudowane, ze stopniami prowadzącymi w górę aż do ołtarza, gdzie mieszkały idole dziwacznych kształtów. Każdej nocy składano tam w ofierze pięciu Indian: najpierw otwierano im piersi, potem obcinano ręce i nogi, na końcu krwią smarowano ściany przybytku. Toteż stanęliśmy jak wryci, oczom nie wierząc. Wyspę zaś ową ochrzciliśmy Isla de Sacrificios (Wyspa Ofiar) i tak się ją oznacza na mapach".

W roku 1487, na pięć lat przed odkryciem Amery ki przez Kolumba, w czasie uroczystości inauguracyjnych w związku z oddaniem do „użytku" nowe piramidy w stołecznym mieście Tenochtitlan (dziś Mexico City) zabito 20 tysięcy osób. Hiszpanie, którzy weszli do tego miasta 30 lat później, zastali je „czerwone od krwi", a w pobliżu piramid wykopane były przepastne magazyny wypełnione tysiącami czaszek.