Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia
- pdp
- kolumny aktywne
- Virtual DJ



A A A

Tajemnica Kalinikosa

W gruzach zalegających terasę w Baalbek archeolodzy niemieccy znaleźli kilka tysięcy mniej lub bardziej wartościowych przedmiotów, które w większości zostały wywiezione do Berlina. Do najmniej cennych okazów zaliczono ceramikę arabską, która w Baalbeku występuje w wielkiej obfitości. Wśród mrowia glazurowanych skorup, butli pielgrzymich, mis i dzbanów znalazło się 15 tajemniczych pojemników, których przeznaczenia żaden uczestnik cesarskiej ekspedycji nie potrafił wyjaśnić.

Kilkadziesiąt podobnych naczyń odkopanych zostało wcześniej jeszcze przed niemiecką misją archeologiczną w Milecie w Azji Mniejszej i zdeponowanych w magazynach Kaiser-Friedrich Museum w Berlinie. Kilka zaś okazów wykonanych z gliny i szkła, pochodzących z czasów wojen tureckich, przechowuje się w arsenale dawnego zamku książąt Esterhazych na Węgrzech, wreszcie niemały zbiór tego typu pojemników posiada Muzeum Narodowe w Helsinkach' (wszystkie pochodzą z 'terenów wschodniej Rosji i datowane są na XIV wiek).

Czym są te gliniane naczyńka wysokie od 8 do 15 centymetrów, średnicy około 10 centymetrów, łatwo mieszczące się w dłoni, o różnych formach: od jabłka granatu poprzez kurze jajko do kształtu zbliżonego do kuli? Nie brak wśród nich i maleńkich miniaturek waz, z tym że żadne z tych naczyń nie posiada stopki (podstawy) wszystkie zaś mają krótkie szyjki i bardzo wąskie wylewy.

Wykonano je bez wyjątku z dobrze wypalonej gliny — w kamiennych formach złożonych z czterech ruchomych części połączonych metalowym dyblem, a więc w warunkach umożliwiających szybką i wydajną produkcję seryjną — niekiedy pokrywając je glazurą.

Pierwszą hipotezę co do ich przeznaczenia postawił profesor E. von Lenz. Twierdził on, że w tych tajemniczych naczyńkach przechowywano rtęć, co jego zdaniem tłumaczyło ich niewielkie rozmiary, solidność wykonania i charakterystyczny bardzo wąski wlew. Archeolodzy jednak odnieśli się do teorii Len-za bardzo nieufnie. Wątpliwości pozostały i dotyczyły przede wszystkim dziwnego i nadal niezrozumiałego kształtu wspomnianych pojemników, które świetnie mieszczą się w dłoni. Czyżby były przeznaczone do rzucania? Niepokoił uczonych również zasięg terytorialny ich występowania, który wiązał te tajemnicze przedmioty z terenami ekspansji wojskowej Arabów, Turków i Mongołów. Siłą rzeczy druga teoria na ten sam temat musiała położyć większy nacisk na te nie wyjaśnione dotychczas kwestie.

Sformułowało ją trzech specjalistów: dwóch wojskowych i jeden cywil. Wedle starszeństwa stopni autorami jej byli: generał, major i szeregowy — archeolog (prof. B. Moritz). Po dokładnych studiach doszli oni do wniosku iż: „pękate naczynka gliniane znajdowane na Wschodzie służyły bez wątpienia celom wojskowym. Były to proste pociski zapalające, nie wywierające działania odłamkowego. Rzucano je ręcznie lub za pomocą proc bądź wyrzutni. Płyn, jaki znajdował się wewnątrz („ogień grecki") wylewał się i zapalał od lontu, w chwili gdy naczynie pękało po zderzeniu z twardą powierzchnią. Zapalenie zawartości pojemnika mogło również nastąpić poprzez strzałę zapalającą lub przez jakiekolwiek inne zaprószenie ognia". Mimo iż przypominała ona bardziej instrukcję wojskową niż naukową hipotezę, teoria Moritza, Gohlkego i Rathgera spotkała się z powszechną aprobatą i jest uznawana do dziś. Ma ona nawet większe znaczenie niż się to na ogół przypuszcza. Bo cóż z niej wynika? Okazuje się, iż to właśnie w Baalbeku znaleziono klucz do zagadki tzw. „ognia greckiego", tajemniczej broni Bizantyńczyków, o której istnieniu wiedzieliśmy dotąd tylko z przekazów literackich. Ale to jeszcze nie wszystko! Dzieje tej broni — prawdziwej „wunderwaffe" epoki przedprochowej — trwale związane są z Baalbekiem. Wszak tu po raz pierwszy heliopolitańczyk Kallinikos dokonał w VII wieku n.e. prób z mieszaniną samozapalającą własnego pomysłu, która później przeszła do historii jako „święty ogień grecki".