Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia
- zegary stojące
- katarzyna cichopek
- plakaty



A A A

O największej katastrofie w dziejach

Od piramidy schodkowej (Dżoser) do dojrzałej formy ostrosłupowej (Cheops) był już tylko maleńki krok, ale by gó dokonać, Egipcjanie potrzebowali przeszło stu lat. Być może krok ten, a właściwie skok, uczyniono by wcześniej, gdyby nie pewne tajemnicze i do końca nie wyjaśnione wydarzenie, które ojcu Cheopsa, faraonowi Snofru, kazało zmienić plany swego grobowca w Dahszur i ukończyć go w niemałym pośpiechu.

Piramida Snofru w Dahszur, gdyby ją wybudowano od początku do końca wedle pierwotnego planu, byłaby pewnie dojrzałą, ostrosłupową klasyczną piramidą, bardzo podobną do tej, jaką później wystawił sobie Cheops, tyle tylko, że znacznie smuklejszą. Niestety, wydarzenia o nie wyjaśnionym podłożu zmusiły budowniczych do pośpiechu i zaniechania ambitnych planów; mniej więcej w połowie wysokości zmieniono kąt nachylenia ścian, przez co wysokość całej budowli uległa zmniejszeniu. Powstała w ten sposób piramida zwana różnie: złamaną, pochyłą (?), fałszywą, romboidalną, stępioną — trudno doprawdy po przeszło czterech tysiącach lat dociec, co skłoniło budowniczych w Dahszur do takich dramatycznych posunięć. W ciągu ostatnich 150 lat zapropnowano kilkanaście mniej lub bardziej przekonywających wyjaśnień tej zagadki budowlanej sprzed 45 wieków. Jedną z ostatnich teorii na ten temat sformułował w latach siedemdziesiątych naszego stulecia wspomniany już na kartach tej książki uczeń Plancka i Einsteina, fizyk, który fizykę zdradził dla egiptologii — profesor Kurt Mendelssohn. Ulegając jego porywającej argumentacji nie zapominajmy, że jest to tylko hipoteza, jedna z wielu hipotez na ten temat i jak każda śmiała — może nawet zbyt śmiała — koncepcja otoczona nieufnością „wtajemniczonych".

„Katastroficzna teoria" Mendelssohna opiera się na faktach uznawanych na ogół przez większość egiptologów, ale w sferze wniosków odchodzi od tych faktów bardzo daleko. A jakie są fakty...

Zwykle przyjmuje się, iż faraon Snofru kazał wznieść dla siebie aż trzy grobowce, z których dwa powstały w Dahszur, a jeden w Medum. W jaki sposób zamierzał on po śmierci „zamieszkiwać" aż tyle domów wieczności — nie wiadomo.

W rodzinie piramid, liczącej około setki bliższych lub dalszych krewniaków, piramidy Snofru są prawdziwymi dziwolągami. Zacznijmy od pierwszej, która wystrzeliła w niebo nad Medum, być może już za jego poprzednika, faraona Huny. Od początku budowano ją systemem szybkościowym, bo władcy z pewnych względów zależało na pośpiechu. A że pośpiech jest przyrodzonym wrogiem dokładności, przeto owo „przyspieszenie tempa" w Medum zakończyło się największą w dziejach katastrofą. Jak do tego doszło?

Zamiast ciężkich bloków, z których budowali piramidy jego poprzednicy, Snofru polecił zwozić małe kamienie, poręczniejsze w transporcie i montażu, ale mniej stabilne. Na domiar złego materiał nadchodził z kamieniołomów niestarannie obrobiony i od razu był używany do budowy. W związku z tym nacisk masy kamieni (który przy idealnie obrobionych dopasowanych blokach powinien być niewielki) wynosił w miejscach styku wypukłości nieregularnych bloków nawet i kilka tysięcy atmosfer. To wystarczyło, aby kamienie zaczęły pękać i przemieszczać się w kierunku, gdzie ciśnienie jest mniejsze, tzn. na boki. Wnętrze piramidy zaczęło przypominać gigantyczną bułę ciasta, rozpełzającego się na boki pod wpływem własnego ciężaru. Nieszczęście wisiało na włosku, ale nikt go nie przeczuwał.

Katastrofa nastąpiła w trzecim stadium budowy, w czasie ulewnego deszczu, co na terenach sąsiadujących z Deltą nie jest rzadkością: Woda, która dostała się między bloki wapienia, posłużyła jako smar, obniżając współczynnik tarcia i zewnętrzny płaszcz runął w dół jak podmyte zbocze góry, grzebiąc pod gruzami tych, którzy nie zdołali umknąć w bezpieczne miejsce. Gruzy wokół budowli z czasem zasypał piasek, dając złudzenie, że piramida stoi na wzgórzu.

Tymczasem w Dahszur inna armia budowniczych Snofru wznosiła drugą piramidę władcy. W chwili tąpnięcia w Medum budowla ta osiągnęła już wysokość 50 metrów. Możemy sobie wyobrazić przerażenie, jakie zapanowało wśród kapłanów i architektów. Zaczęło się pospieszne sprawdzanie wyliczeń, konsultacje z wyrocznią, gorączkowe modły, weryfikacje planów, szukanie winnych. Co robić? Piramidę w Dahszur należało mimo wszystko dokończyć, ale jej twórcy, ciągle pod silnym wrażeniem katastrofy w Medum, postanowili zmienić plany tak, aby ryzyko zmalało niemal do zera. Ale co naprawdę spowodowało nieszczęście w Medum? Królewska Komisja pracowała tam bardzo ślamazarnie nie wiadomo było, kiedy wyda ostateczny werdykt.

A czas płynął nieubłaganie. Nie wiedząc więc dokładnie, jakie były rzeczywiste przyczyny katastrofy, postanowiono profilaktycznie zmniejszyć kąt nachylenia ścian piramidy, co obniżyło konstrukcję, ale i dodało jej stabilności. Tak powstała Złamana Piramida (zwana poprawnie Południową), będąca po Wielkiej Piramidzie w Gizie najbardziej tajemniczą piramidą Egiptu. Dość powiedzieć, że gdy w roku 1839 John Shea Perring dostał się przez północne wejście do środka tej budowli powstał w niej niesłychany przeciąg, który przez dwa dni i przez dwie noce gasił pochodnie i zdmuchiwał kaganki. Wywołało to popłoch wśród arabskich robotników zatrudnionych przez Anglika. Czyżby to zagniewany duch Snofru, przebudzony po tysiącleciach wydostawał się na wolność? Perring sądził, iż piramida musi mieć jakieś nieznane korytarze, którymi pomieszczenia znajdujące się wewnątrz łączą się ze światem zewnętrznym. Po dwóch dniach przeciąg ustał tak nagle, jak się pojawił.

„Królewska Komisja Ekspertów" powołana przez Snofru nazajutrz po tragedii w Medum po bardzo dokładnych studiach ogłosiła raport końcowy. Wyszczególniono w nim wszystkie czynniki, które oprócz gniewu bogów doprowadziły do katastrofy, sugerując budowniczym przyszłych piramid umiar, rozwagę i zastosowanie środków zaradczych. Z tych „rad mądrych po szkodzie" najwięcej skorzystali architekci Cheopsa. Następną bowiem piramidą egipską po dwóch nieudacznicach w Medum i Dahszur była właśnie Wielka Piramida w Gizie. Jej doskonałość zrodziła się z błędów jej poprzedniczek. A swoją drogą, czyż nie należy podziwiać odwagi budowniczych Horyzontu Chufu, którzy mając w pamięci smutne doświadczenia swych poprzedników ośmielili się wznieść budowlę tak wielką?