Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia
- prywatny detektyw
- biura rachunkowe łódź
- Muzyka karaoke - RyszardMusic



A A A

Kto ukradł duszę Cheopsa?

Ani zaklęcia i modlitwy, ani granitowe przeszkody i ludzkie fortele nie okazały się skuteczną bronią przeciwko... inteligencji, która pracuje dla swej hojnej pani — chciwości. Możni i bogaci tego świata, chcąc, zachować przywileje i bogactwa na tamtym świecie, musieli zrezygnować z „pałaców grobowych", jakimi były piramidy i mastaby, zadowalając się grobowcem mało wystawnym, ale bardziej bezpiecznym, tzn. kryjówką skalną. Już w okresie Starego Państwa jedyną — naprawdę jedyną — drogą ucieczki przed chciwością żywych był grób szybowy, wykuty w skale na pustkowiu i doskonale zamaskowany.

Dla faraona — namiestnika boga na ziemi — była to smutna ostateczność, która skazywała go na anonimowość będącą chyba ostatnią rzeczą, z którą może się pogodzić ktoś, kto za życia był pępkiem świata. Życie wieczne w ukryciu? Ależ to wykluczało cały rozbudowany rytuał wspominkowy, ofiary ponawiane dnia 3., 7., 9., 14., 30., 40., w pół roku i w rok po śmierci, modły, procesje, słowem wspaniałe egipskie zaduszki. Anonimowość oznaczała też całkowite zapomnienie przez żywych. Brrr!! Żyjąc wiecznie w zamaskowanej mogile należało się ponadto liczyć z ryzykiem, iż wędrująca dusza „ba", niematerialny sobowtór zmarłego, może któregoś dnia nie znaleźć drogi do swego ciała — które jest domem wiecznego jej schronienia — podobnie jak pszczoła myli czasem drogę do ula, który nie jest w widoczny sposób oznaczony. I co wtedy, wieczny Egipcjaninie?

Strach przed „hienami" koniec końców przeważył. Wizja własnego ciała wywleczonego z grobu, odartego z bandaży, pozbawionego magicznych zaklęć i amuletów, porzuconego w jakimś rowie, utopionego lub spalonego, odsuwała na bok wszelkie inne makabryczne obrazy. Dlatego już w czasach IV dynastii skały wokół Memfis zaroiły się od kamieniarzy, kujących pod osłoną nocy tajemne korytarze i szyby, od półnagich tragarzy wynoszących gruz w wiklinowych koszach i od nadzorców czujnych na wszystko, co się dzieje dookoła. Na czas pogrzebu cały teren obstawiało wojsko, aby nie dopuścić niepożądanych świadków. Egipcjanie pierwsi bowiem wymyślili popularne w późniejszych wiekach sformułowanie: „ściśle tajne". Takie bowiem były ich pogrzeby. Pod osłoną straży faraon wędrował do grobu, a z nim największa tajemnica państwowa — miejsce jego wiecznego spoczynku.

Jakie stąd płyną wnioski? Czy przypadkiem Cheopsa też nie zżerała niepewność, czy nie dręczyły go podobne wątpliwości? Czy aby na pewno „kamienny sejf", który wznosił od 15 lat na płaskowyżu koło miasta Memfis, był wystarczająco pewnym schronieniem dla największego skarbu królestwa — jego świętych zwłok? Wszak włamano się nawet do grobu jego matki — matki panującego faraona! O bogowie!

W kamieniach Wielkiej Piramidy zaklęta jest historia wątpliwości Cheopsa — jego niezdecydowania i decyzji. Wyrok na piramidę zapadł zapewne w chwili, gdy ukończono już 3/4 prac budowlanych. Z nonszalancją godną faraona, gdy prace przy jego grobowcu trwają w najlepsze, Chufu postanawia doczekać wieczności gdzie indziej — w supertajnym grobowcu skalnym, bez żadnego nagrobka, ba, nawet bez najmniejszego śladu na powierzchni ziemi. Człowiek, którego mogiła niczym góra miała być widoczna z daleka, zapragnął po śmierci zapaść się pod ziemię, zniknąć jak kamień w wodzie. I tę zachciankę należało spełnić.

Sama piramida dostarcza aż nadto świadectw, iż tak właśnie się stało — pamiętajmy, że: sarkofag nigdy nie został wykończony, nie przykryto go wiekiem, Komora Królowej wygląda na nigdy nie używaną (brak podłogi), a szyby wentylacyjne, które miały ją połączyć ze światem zewnętrznym, urywają się po kilku metrach. Egiptolodzy sądzą, iż zmiana planów nastąpiła w chwili, gdy w środku piramidy ułożono już 50 lub 55 warstw kamieni, na obrzeżach zaś 34. Komora Królewska była wówczas otwarta od góry i krzątali się po niej polerownicy i rzeźbiarze. W Wielkiej Galerii umieszczone właśnie zostały trzy bloki granitu, które później miały zjechać w dół po pochylni Korytarza Wstępującego i zablokować wejście. W tym momencie Cheops, wstrząśnięty wieścią o świętokradztwie dokonanym w grobie jego matki w Dahszur, postanawia po śmierci „przyczaić się" w jakimś ustronnym miejscu w pobliżu swej piramidy, a nie w niej samej. Nie jest chyba dziełem przypadku, że 35. warstwa kamienia od fundamentów, a zarazem pierwsza warstwa po zmianie planów, ma wyraźnie inną grubość niż warstwy leżące pod nią.

Gdzie jest więc grób Cheopsa? Kiedyś uważano, iż pusty grobowiec odnaleziony przez Howarda-Vyse'a w pobliżu Wielkiej Piramidy i nazwany na cześć ówczesnego konsula angielskiego w Egipcie „grobem Compbella" jest właśnie ową poszukiwaną mogiłą Chufu. Rychło się jednak okazało, że grób ten wykuto dużo, dużo później, bo w czasach XXVI dynastii. Uczeni mimo wszystko sądzą jednak, iż Cheops leży gdzieś niedaleko grobu swej matki, w bezpośredniej bliskości swego „Horyzontu", na królewskim cmentarzu, którego granice są przecież wyraźnie zaznaczone. Być może mają oni rację, ale z upływem czasu i ta hipoteza staje się coraz trudniejsza do utrzymania. Otoczenie Wielkiej Piramidy bada się już przeszło 100 lat, wzdłuż, wszerz i w głąb — aż do litej skały. I nic! Czy znaczy to jednak, że grobu Cheopsa tam nie ma?

Nie zapominajmy, że grobowiec Hetepheres został znaleziony przypadkowo przez fotografa, a nie archeologa, i to na terenie zbadanym cal po calu... Odkrycie — jak pamiętamy — nastąpiło tylko dlatego, że robotnicy sprzed 4,5 tysięcy lat wyraźnie spartaczyli robotę — głębiej szyb był lepiej zamaskowany niż na powierzchni. Jeżeli murarze Cheopsa. zamurowali wejście do grobu swego władcy staranniej, próżno nam szukać prawdziwej mogiły fundatora Wielkiej Piramidy w Gizie.