Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia



A A A

Król, saperzy i... wanna

„Teodoryk — czytamy w IX-wiecznej «Księdze kapłańskiej kościoła Raweńskiego» pióra Andrzeja Angellusa — jest pogrzebany w mauzoleum, które sam sobie polecił wybudować koło Bramy Artemitoriańskiej, którą często zwiemy Latarnią, w miejscu gdzie znajduje się Klasztor św. Marii". W innym zaś dokumencie tej epoki czyt.imy, iż Teodoryk wzniósł grobowiec z wapiennych b )!'ów nadludzkich rozmiarów, a na szczycie polecił umieścić ogromny kamień.

Z obu przekazów płyną następujące wnioski: jeszcze za życia król Gotów polecił wybudować dla siebie mauzoleum, które w chwili jego śmierci (30 sierpnia 526 roku) było już gotowe lub na ukończeniu; królewskie zamówienie wykonano w kamieniu ciosowym co — jak pamiętamy — dla Rawenny jest dużą osobliwością; grobowiec przykryto monstrualnym monolitem, zwanym w tekście „ingens saxum" tj. ogromny kamień, materiał sprowadzono zaś z Istrii.

Jako pierwszy za wyjaśnianie tajemnic mauzoleum zabrał się Francesco Nanni w roku 1810. Jego działalność wokół grobowca trudno nazwać wykopaliskami archeologicznymi, gdyż Signor Nanni po prostu szukał skarbów...

Złota, niestety, nie znalazł ani grama — na to trzeba było poczekać pięćdziesiąt lat — ale kilka kroków od grobowca wynurzył się z ziemi pięknie zdobiony filar, który wedle wszelkiego prawdopodobieństwa stał na swym miejscu nie poruszony od stuleci.

Było to prawdziwe arcydzieło sztuki kamieniarskiej, po którym ślad wszelki zaginął. Zachował się jedynie szkic informujący nas dosyć dokładnie o tym, co straciliśmy. Filar wykonany był z greckiego jasnego marmuru pokrytego pajęczyną ciemniejszych żyłek. Zdobił go fryz wyobrażający dwa gołębie siedzące na pędach winnej latorośli wyrastających z pękatej wazy. Relief urywał się jakieś pół metra od szczytu, ustępując miejsca gładkiej powierzchni kamienia. Wieńczyła całą kompozycję ośmiolistna rozeta przypominająca rozwinięty krzak akantu.

Idealną symetrię reliefu zakłócał tylko... mały królik, któremu ręka rzeźbiarza kazała przycupnąć tuż obok wazy-doniczki. To właśnie w takich drobnych żartobliwych szczegółach dostojny i wzniosły antyk objawia nam swą ludzką, filuternie uśmiechniętą twarz.

Nanni słusznie zauważył, iż marmurowy filar mógł być częścią ogrodzenia, które niegdyś otaczało mauzoleum — tym bardziej, że w bocznych ścianach w ośmiu otworach tkwiły jeszcze resztki żelaznych prętów.

Usytuowanie mauzoleum względem marmurowego słupa pozwala sądzić, iż niegdyś górowało ono nad otoczeniem, wyższe o kilka kamiennych stopni, które dodawały mu gracji i smukłości. Dziś efekt ten jest bezpowrotnie stracony, gdyż cała budowla osiadła głęboko w gruncie, a teren wokół podniósł się znacznie.

W roku 1844 na placu przed mauzoleum Teodoryka rozbił namioty regiment saperów. Jego dowódca, kapitan Severo Carnevali, interesował się przede wszystkim fundamentami grobowca, sądził bowiem iż tylko tam może znajdować się komora zawierająca ciało króla Gotów, otoczone legendarnymi skarbami.

Czekało go jednak srogie rozczarowanie. Po kilku saperskich podkopach ustalono, iż pod mauzoleum znajdują się tylko fundamenty z warstwy surowych, nie ociosanych bloków spojonych zaprawą z kopalnego popiołu wulkanicznego (tzw. pucolana) oraz z kilku warstw cegieł. Było to odkrycie dość banalne i nic dziwnego że „signor capitano" miał dość kwaśną minę, gdy jego saperzy zwijali namioty udając się na inną placówkę, gdzie ich umiejętności mogły być lepiej wykorzystane.

„La rotonda" (tak bowiem nazywany jest potocznie grobowiec) składa się z części górnej i dolnej. Dolna kondygnacja, będąca w podstawie dziesięciobokiem, dochodząc do siódmego metra nad poziom gruntu gubi swój kształt wielościanu i staje się cylindrem. Górne piętro mauzoleum, przypominające pękatą kadź, opasane jest dwiema kamiennymi obręczami: niższą — gładką i wyższą — biegnącą tuż pod szczytem, pokrytą tajemniczym germańskim ornamentem tzw. szczypcowym. Aby ciężkiej budowli dodać nieco wdzięku, architekt przybrał ją misterną siecią arkad, nisz, konsolek, pilastrów, łuków i kolumienek.

Oba pomieszczenia, na parterze i na piętrze, zamknięte były brązowymi drzwiami zawieszonymi na zawiasach, po których pozostały jeszcze ślady we framugach. Wnętrze mauzoleum jest ponure i zimne. Od gładkich, pozbawionych wszelkich dekoracji, zawsze odrobinę wilgotnych ścian dźwięk odbija się zwielokrotnionym echem, dając nieprawdopodobne efekty akustyczne.

Sądząc z dokumentów, kiedyś we wnętrzu grobowca króla Gotów musiało być „weselej". W XVI-- wiecznym „Opisie całej Italii" Albertiego czytamy: „podłoga w mauzoleum wysłana była dywanem z kolorowych kamyczków, które układały się w figury, co my zwykle nazywamy mozaiką" (zapewne chodzi tu o mozaikę na piętrze, gdyż parter w wieku XVI zapadnięty głęboko w ziemi był praktycznie niedostępny).

Dziś jedyne umeblowanie mauzoleum Teodoryka stanowi... wanna z porfiru. Ten przedziwny zabytek pasujący bardziej do łazienki niż do grobowca, został tu ustawiony stosunkowo niedawno, ale wedle wszelkiego prawdopodobieństwa wrócił on tylko na swoje stare miejsce, gdyż — jak podają kronikarze — podobna wanna stała tu już kiedyś. Czy to nie paradoksalne? Legendarny Dietrich von Bern, gocki mocarz, bohater starogermańskich sag pochowany w wannie...

Ale tak naprawdę to nie ma się czemu dziwić — używanie kamiennych wanien zamiast sarkofagów nie było niczym uwłaczającym, Święty Ambroży radził pochować cesarza Walentyniana II (zm. 392) w porfirowej wannie — podobnej do tej, w jakiej pogrzebano wcześniej, w początkach IV wieku naszej ery, cesarza Maksymiana.

Podobno w noc śmierci Teodoryka jakaś gocka kobieta powiła na dziedzińcu jego pałacu cztery smoki, z których dwa uciekły do nieba, a dwa pogrążyły się w morzu. Miało to zapowiadać pasmo nieszczęść jakie spadną na Rawennę po zgonie króla.

Zaiste Teodorykowi nie było pisane odpoczywać w spokoju. Jego losy po śmierci były bardziej burzliwe niż za życia. Nawet jeśli pominąć milczeniem przygody we wnętrzu wulkanu Stromboli, ciało „faraona Gotów" przeszło przez prawdziwe piekło. Król--kacerz nie znalazł łaskawego kąta w katolickim raju. Jego wieczne odpoczywanie trwało tylko kilka lat. Kiedy gockie imperium runęło w gruzy, do wnętrza mauzoleum wdarł się rozjuszony tłum katolików pragnących wywrzeć zemstę na swym niedawnym ariańskim prześladowcy. Wspomniany wyżej Andrzej Angellus napisał w wieku IX, iż ciało Teodoryka wywleczono z grobu, a porfirowa trumna, w której spoczywało, długi czas poniewierała się w pobliżu grobowca. Dopiero w roku 1564 na polecenie Rady Starszych Rawenny królewski sarkofag przeniesiono do miasta i wmurowano w fasadę kościoła Świętego Sebastiana. Niecałe sto lat później ta sama Rada poleciła wyrwać go z powrotem i ustawić przed tzw. Pałacem Teodoryka. Później porfirowa „wanna-sarkofag" jeszcze dwa razy zmieniała miejsce, aż na koniec trafiła pod swój stary adres, na pierwsze piętro mauzoleum Teodoryka.