Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia
- TYNK SYLIKONOWY
- Zdjęcia i Fotografia Ślubna Częstochowa
- Salon meblowy Białystok



A A A

Komu Obelisk?

Słońce wschodzi nad Heliopolis

Na początku był chaos — spieniony odmęt wodny, wzburzony praocean Nun, z którego wynurzył się prabóg Atum-żar słoneczny poczęty z wody, istota najwyższa, godząca sprzeczności, przynosząca ład, słowem, Stwórca, który zrodził się sam z siebie. Dodajmy tu gwoli wyjaśnienia, że pod postacią Atuma czczono w Egipcie Słońce — pierwotną siłę kosmiczną, życiodajną prazasadę świata, która matkuje wszelkiemu stworzeniu. Narodziny Atuma powtarzają się każdego dnia, gdy wraz z pierwszym brzaskiem czerwony krąg słoneczny wyłania się zza horyzontu, budząc do życia uśpiony świat. Ten — jakże sugstywny — obraz zapłodnił egipskich kapłanów, którzy przetworzyli go w piękną baśń stworzenia — w egipską Genesis.

Podobno pierwsze wzejście słońca miało miejsce nad Heliopolis (po grecku Miasto Słońca). Wedle jednej z kosmologii ułożonych przez heliopolitańskich kapłanów — którą przedstawiamy tu w dużym skrócie — Atum wyłonił się z praotchłani pod postacią ptaka Feniksa, który oddzieliwszy po raz pierwszy światło od ciemności, utrudzon wielce, spoczął na szczycie kamiennego fetysza w kształcie obelisku, zwanego „benben".

Od tego czasu „benben" stał się egipskim symbolem słońca. Egipcjanie powtarzali — tak przynajmniej utrzymuje Pliniusz Starszy — iż obelisk naśladuje kształt promienia słonecznego, jaki czasami można zaobserwować na zachmurzonym niebie, kiedy światło słoneczne przeciska się przez wąskie szczeliny w chmurach. Egiptolodzy zaś sądzą — i sądzą uczenie — że legenda o kamiennym fetyszu z Heliopolis to być może tylko ubrane w epicką formę wspomnienie upadku meteorytu na pustyni pod miastem.

W czasach Średniego i Nowego Państwa w Heliopolis „szumiał" cały las obelisków, a szczyt każdego z nich przykryty był masywną czapą ze złota, elektronu lub miedzi (na czuby niektórych obelisków nasadzone były jeszcze połyskliwe kule symbolizujące krąg słoneczny). Dziś z olbrzymiego kompleksu heliopolitańskich świątyń nie zachowało się nic poza paroma grobami na kairskim przedmieściu Matarije oraz kilkoma wysepkami ruin w morzu rozgrzanej ziemi. Jedynie obelisk z różowego granitu ustawiony tu przez faraona Sezostrisa I (XX wiek p.n.e.) przypomina, iż niegdyś w miejscu tym było święte miasto, religijna stolica Egiptu i ośrodek kultu boga Słońce.

Czas w Heliopolis zatarł jedne ślady, ale pozostawił drugie. Dzieje Miasta Słońca dowodzą, iż historia ma miejsca, do których lubi powracać. Pod Matarije na gruzach świętego miasta, rozegrały się dwie z najważniejszych bitew w dziejach Egiptu. Najpierw w roku 1517 osmański sułtan Selim I rozbił tu Mameluków dowodzonych przez Tuman-bega, a niespełna trzy wieki później na tym samym polu francuski marszałek Kleber pokonał połączone siły Turków i Egipcjan.

Legenda, starsza siostra historii, też nie omijała tych stron: w ogrodach należących niegdyś do cesarzowej Eugenii (dar kedywa Ismaila z okazji wizyty Jej Cesarskiej Mości w Egipcie w roku 1869) rośnie komora, o której wieść gminna głosi, iż niegdyś chroniła się w jej cieniu Maria z Dzieciątkiem Jezus.