Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia
- szkoda osobowa
- zdjęcia ślubne lublin
- Organizujesz wesele? Zobacz naszą ofertę na zespół weselny lublin



A A A

Kolosy z Zielonej Doliny

O trumnie Noego, Indach i Wolookich

Stało się to wtedy, gdy cesarz Wespazjan kazał wykuć w skale kanał, w który skierował wody rzeki Orontes, aby od Antiochii — perły syryjskich miast — odwrócić groźbę powodzi. Kiedy stare koryto rzeki wyschło, znaleziono w nim trumnę glinianą długości około 5 metrów, zawierającą ciało człowieka tak wielkiego jak trumna.

Kiedy Syryjczycy, nie wiedząc co o tym sądzić, zapytali wyrocznię Apollina w Klaros, kapłani przysłali taką oto odpowiedź: „Człowiek, o którego pytacie, to sam bóg rzeki — Orontes. Pochodzi on z plemienia Indów, bo właśnie w Indiach mokra i błotnista ziemia, pod wpływem ożywczego działania słońca, wydała pierwszego człowieka. Ten człowiek nadludzkich rozmiarów był Indem, gdyż wilgotna ziemi indyjska najłacniej mogła zrodzić olbrzyma. Czy dziś nie jest tam tak, jak było na początku, czy Indie nadal nie rodzą zwierząt nadzwyczajnych rozmiarów?"

Kanał, o którym mowa, istnieje do dziś — wnoszą z inskrypcji wykutych na ścianach wykonali go legioniści, marynarze floty stacjonującej oraz jeńcy żydowscy. Wraz z tunelem i tamą — słusznie uchodząc za jedno z największych dokonań inżynierii rzymskiej — służył mieszkańcom pięknej Antiochi przez kilka stuleci.

Ale co, na Jowisza, wykopano z dna rzeki Orontes? Sarkofag nadludzkich rozmiarów? Chyba raczej fragment akweduktu, podobny do tego, jaki dziś znajduje się w miejscowości Kerak Nuh koło Zahle w Libanie. (Maronici zamieszkujący pobliskie góry uważają go za „trumnę Noego", powołując się na opinię francuskiego savanta z XVIII wieku, Nicolasa Heu-rion, który z całą powagą twierdził, iż Noe był... olbrzymem.)

Od rzekomej „trumny boga Orontesu" bardziej interesująca jest odpowiedź udzielona Syryjczykom przez kapłanów wyroczni Apollina w Klaros. Wygląda na to, że w opinii Greków i Rzymian Indie były ojczyzną kolosów. Dlaczego?

Przybyszów z Zachodu zwano w Indiach Yawanami, czyli ludźmi z Jonii (Yauna to po prostu Jonia, stąd sanskrycka Yawana etc). Część Jończyków została tu zesłana siłą, po stłumieniu powstań w Mi-lecie i w innych miastach jońskich, ale większa część przybyła dobrowolnie, zwabiona opowieściami o bogactwach „perskiej Syberii". W sanskryokich opisach wyglądu Yawanów dominuje motyw oczu — dla mieszkańców Indii Grecy byli „wolookimi Yawanami".

Woloocy od razu zasłynęli jako zręczni rzemieślnicy, pracowici rolnicy, dali się też poznać jako nadzwyczajni architekci, którzy do drewnianych Indii przynieśli znajomość kamiennego budownictwa. W sporach z sąsiadami okazali jeszcze jedną cechę — waleczność.

Wizyta armii Aleksandra Macedońskiego nie rozwiała tej plotkarsko-sensacyjnej atmosfery wokół Yawanów. Mało tego, powstały nowe opowieści, szeptane z trwogą i niedowierzaniem.

Woloocy umieją kuć nawet najtwardszy kamień, dźwigać najcięższe głazy. Są wśród nich mędrcy o twarzach białych jak mleko, którzy znają porządek rzeczy i wiedzą, jak świat wyłonił się z chaosu. Podobno mocą swych zaklęć potrafią oni unosić się w powietrze. Czyżby zesłały ich niebiosa — zapytuje sanskrycki poeta.