Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia
- Zdjęcia Ślubne Częstochowa
- darmowe kartki na Dzień Matki
- ramy do obrazów



A A A

Chufu, syn Snofru

Nową, czwartą dynastię w dziejach Egiptu rozpoczął Snofru, władca, sądząc przynajmniej po ilości piramid, które wybudował (aż trzy!), bardzo potężny. Aż do czasów II wojny światowej znanych było tylko kilka optymistycznych „retuszowanych" portretów ukazujących go jako silnego mężczyznę z orlim nosem, o marsowym spojrzeniu wielkiego zdobywcy (najechał Libię i złupił Nubię). Dopiero wykopaliska w Dahszur, w pobliżu jednej z jego trzech piramid wydobyły na światło dzienne pierwszy prawdziwy portret tego władcy. I cóż się okazuje? Potężny Snofru, mocarz nad mocarze, spogląda na nas jak przestraszona kura; zniewieściała twarz nie zdradza bynajmniej siły charakteru, a cofnięty podbródek nadaje jej wyraz odrobinę głupkowaty.

W literaturze późniejszych czasów Snofru zasłynął jako faraon, który zapominając o swym boskim pochodzeniu i posłannictwie, zaczął się spoufalać ze zwykłymi śmiertelnikami, zwracając się do nich per „mój przyjacielu", a nawet „kolego". Prawo do tronu zapewnił sobie poprzez małżeństwo z królewną Hetepheres (o której niebawem jeszcze usłyszymy). Spłodził z nią kilkoro dzieci, z których największej sławy dostąpił, najstarszy syn — Chufu, bardziej znany pod greckim imieniem Cheopsa.

Syn nie był zresztą podobny do ojca. Z kilku jego podobizn najlepsza to maleńka statuetka z kości słoniowej przechowywana obecnie w Muzeum Brytyjskim. Już na pierwszy rzut oka widać, że Cheops musiał wrodzić się w matkę: rysy twarzy ma niesłychanie ostre, usta zaciśnięte, jakby wiecznie pałał gniewem lub nienawiścią. Trudno powiedzieć, jakim był władcą, wszelako zasłynął jako mąż nieprzejednany i ambitny. Sporo chyba prawdy tkwi w tych przekazach, bó nawet figurynka z kości słoniowej zdradza olbrzymią siłę charakteru twórcy największej budowli Egiptu.

Wskutek bardzo skomplikowanych praw dziedzicznych, Cheops będąc prawnym (pierworodnym) synem panującego władcy, aby przywdziać na głowę koronę Dolnego i Górnego Egiptu musiał poślubić... swoją własną siostrę, której krew w oczach bogów uchodziła za bardziej błękitną od jego własnej, a prawa do dziedzictwa były większe. Skoro jednak już zasiadł na tronie Narmera, natychmiast zaczął budować swój grobowiec, prawdziwe dzieło życia, zdecydowanie pierwszy — tak pod względem czasu powstania, rozmiarów i sławy — pośród wszystkich siedmiu cudów świata starożytnego: Wielką Piramidę w Gizie.

Mówimy: piramida Cheopsa w Gizie, grobowiec C h e o p s a, wspaniałe dzieło Cheopsa, wielka budowla Cheopsa. I słusznie, dziś nie ma bowiem najmniejszych wątpliwości, kto wybudował największą z egipskich budowli. Ale jeszcze sto pięćdziesiąt lat temu nikt poważny nie ośmieliłby się tak twierdzić. W pierwszej połowie XIX wieku autorzy książek czy artykułów o Egipcie pisali raczej o Wielkiej Piramidzie w Gizie, nie wdając się w bezpodstawne i nienaukowe, ich zdaniem, domniemania na temat jej autora. Tak było najbezpieczniej i w zasadzie w zgodzie z duchem i stanem ówczesnej wiedzy, bo kto naprawdę wybudował „trzy siostry w Gizie" i do kogo należała największa z nich — tego nikt jeszcze wtedy nie wiedział! „Jeżeli królowie, co je wznosili z takim nakładem — pisał Cezar Cantu, autor wielotomowej „Historii Powszechnej" (wyd. polskie: Warszawa 1853) — mniemali, że zatem unieśmiertelnią się, nadzieja ich była daremną, ponieważ nie wiemy z pewnością nazwiska żadnego z nich. Sprzeczano się nawet co do rzeczywistego przeznaczenia tych pomników, ale zdaje się rzecz pewna, że służyły tylko na groby królów, najwyższego kapłana albo boga". W wydanej zaś następnego roku (Poznań 1854) „Historyi Powszechnej dla Klas Niższych i Wyższych Gymnazyalnych i Realnych" autor (A. Popliński) pisze: „Nie którzy z historyków chcący przydać więcej blasku panowaniu tej wsławionej dynastyi (tzn. Sezostrydów — imię Sezostrys nosiło trzech władców XII dynastii, panujących w latach 1991—1786 — przyp. B.Ż.) liczą także do niej Cheopsa i syna jego Mycerina, którym Grecy wystawienie najwyższych Pyramid (przy Ghize) przypisują, lecz większe jest podobieństwo do prawdy, że Pyramidy te już przeszło 2000 lat przed Chr. istniały i że wzniesione były przez dawniejszych królów, których groby w pobliskich skalistych górach odkryte, odleglejszą starożytność znamionują".

Starożytni, nie licząc Herodota, również zachowywali wielką powściągliwość pisząc o tym, do kogo która piramida należała i kto ją wybudował. Im większym ktoś się cieszył autorytetem, z tym większą rezerwą odnosił się do tego problemu. Komedię pomyłek i domniemań wokół egipskich piramid podsumował w I wieku n.e. rzymski erudyta Pliniusz Starszy: „Ogólnie nie wiadomo, przez kogo zostały one wybudowane, przypadek — najsprawiedliwszy sędzia — sprawił, iż twórcy ich poszli w zapomnienie".

Tak więc twórca największej budowli w dziejach starożytnej architektury przez długi czas pozostawał nieznany. Piramida, którą kazał wybudować — nie podpisaną, pozbawiona inskrypcji hieroglifioznych reliefów, polichromii, odarta z licówki — tyle mówiła o swym budowniczym, co góra lodowa o swym stwórcy. Dopiero w 1837 roku „olbrzymka z Gizy' zaczęła mówić i swoje imię, którego strzegła przez tysiąclecia, wyjawiła pewnemu angielskiemu pułkownikowi, który — notabene — „zmusił" ją do tego przy pomocy kilku... ładunków wybuchowych. Człowiek ten — jak już się zorientowaliśmy po jego metodach — nie był archeologiem, był za to wielkim pasjonatem egiptologii. Richard William Howard-Vyse miał duszę kaprala, w której nosił dwie miłości: do królowej Wiktorii i Wielkiej Piramidy w Gizie.