Polecamy najlepszy
kurs komputerowy. Kliknij i wybierz coś dla siebie!

Polecamy

- laptopy
- reklama w internecie
- kosmetyki
- przewody
- Docieplenia



A A A

Bogowie i bestie

Igrzyska gladiatorskie i venationes ustałyby i bez edyktu Konstantyna z roku 326, który zabronił walk gladiatorskich na wszystkich arenach cesarstwa, gdyż coraz mniej było okazji i ludzi skłonnych poświęcić fortunę dla zabawienia gminu. Kryzys gospodarczy imperium odbił się i na „przemyśle rozrywkowym".

Jedną po drugiej zamknięto wszystkie szkoły „wysiekaczów", a przemysł, który za Augusta, Tytusa Hadriana pracował na potrzeby areny, począwszy od schyłku II wieku naszej ery zaczął stopniowo podupadać, aż w końcu IV wieku przestał istnieć.

Historycy późnego cesarstwa podają, iż mimo bejruckiego edyktu Konstantyna, zakazującego igrzysk gladiatorskich, stołeczne Koloseum dawało jeszcze skromniutkie spektakle przez blisko 100 lat. Dopiero w 399 roku zamknięta została ostatnia szkoła gladiatorów, co nie przeszkadzało oczywiście, aby różni wędrowni Trakowie, sieciarze, hoplomachowie zarabiali na jarmarkach i świętach ludowych przez następne dwadzieścia lat. W pięć lat po oficjalny zamknięciu szkół miał miejsce ów przykry incydent w Koloseum, o którym już wspominaliśmy. Rozjuszony tłum rozerwał na strzępy mnicha Telemacha, gdy ten usiłował przerwać przedstawienie. Kara, jaką za ten występek cesarz Honoriusz nałożył na lud rzymski, była okrutna: wenacje zostały zabronione. Optymiści sądzili, że chwilowo, pesymiści wiedzieli, że na zawsze.

Od tego momentu amfiteatr zaczął zarastać zielskiem i niszczejąc odchodzić w zapomnienie. W 410 roku pogańskie obyczaje usiłował wskrzesić wódz germański Alaryk, ale bezskutecznie. Po roku 524 czyli po ostatniej jatce urządzonej tu przez Teodoryka, chadza się do Koloseum po brąz, kamień lub żelazo, nie po rozrywkę. Amphiteatrum Flavium rozpoczęło długi i marny żywot najtańszego kamieniołomu Rzymu. Rzecz godna podziwu — mimo trzystu lat bezprzykładnego barbarzyństwa, mimo rozłączenia praktycznie wszystkich bloków tworzących dużą elipsę amfiteatru, budowla Wespazjana i Tytusa nie rozpadła się. Nadal dumnie rysuje się na tle rzymskiego nieba, głosząc „urbi et orbi" chwałę antycznych majstrów i architektów.

W XII wieku amfiteatr wyglądał jeszcze na tyle solidnie, iż rodzina Frangipanich zaryzykowała przerobienie go na twierdzę. Ta twierdza okazała się najsolidniejszą cytadelą w całym Rzymie, dając wielokrotnie schronienie... papieżom.

W 1144 roku Koloseum... upaństwowiono. Rewolucja ludowa wygnała z Rzymu skłócone rodziny feudalne i ustanowiona została władza obieralnych konsulów (na wzór Republiki Rzymskiej). Senat, który zebrał się w amfiteatrze, postanowił odbudować oba symbole rzymskiej potęgi: Kapitol i Koloseum. Zaczęto nawet pierwsze prace, ale młoda republika rozpadła się tak nagle, jak powstała.

Po piętnastu latach wszystko było już po dawnemu. W Wiecznym Mieście zaczęły się stare feudalne waśnie, a amfiteatr powrócił do swych właścicieli, do rodziny Frangipanich, którzy z powrotem uczynili.go fortecą.

W czasie tych burzliwych i co tu dużo mówić, barbarzyńskich czasów Koloseum nigdy nie przestało być symbolem dawnej potęgi Rzymu. Zapewne dlatego odnowiciel Cesarstwa Rzymskiego, cesarz Fryderyk Barbarossa, umieścił jego sylwetkę na swojej pieczęci i na swym sztandarze. W dobie renesansu szlachetną i lekką sylwetką amfiteatru Flawiuszów zainteresowali się malarze i architekci. Uznano iż ma on kształt zbliżony do idealnego. Pojawiły się naśladownictwa: Palazzo Ru-cellai we Florencji, Palazzo Venezia i Palazzo Far-nense W Rzymie to mniejsze lub większe „pastisze" Koloseum. Rzymski Amfiteatr jest wówczas słynny w całej Europie, portretują go najsłynniejsi artyści. Brueghel malując biblijną wieżę Babel de facto malował Koloseum. Sławy renesansowej architektury nie szczędziły pochwał. W rzymskim amfiteatrze widziano klasyczny ideał piękna, spetryfikowanego ducha harmonii i symetrii, arcydzieło estetycznej i technicznej doskonałości. Jednocześnie te szczere skądinąd zachwyty nie przeszkadzały tym samym architektom rozbierać szacownej budowli. I to nie z gorącej chęci poznania jej doskonałej struktury, ale z potrzeby dobrego i taniego surowca.

Ocalenie przyszło z zupełnie nieoczekiwanej strony. Symbol pogańskiego Rzymu, dzieło Antychrysta, doczekało się opieki papieży. Uznano je za miejsce martyrologii chrześcijan i ośrodek kultu męczenników. Amfiteatr, uniknąwszy po drodze przekształcenia go w przędzalnię jedwabiu, stał się największym martyrionem świata. Zamierzano nawet wznieść sporych rozmiarów kościół, ale projekt ten z braku funduszów nie, doczekał się — na szczęście — realizacji. Przepędzono jednak prostytutki i rzezimieszków, zamurowano dolne arkady i cała budowla została zamknięta na solidną kłódkę. Klucza nie dawano byle komu! Koloseum jest odtąd Mekką artystów, poetów, malarzy i uczonych, którzy przyjeżdżają tu z całej Europy, aby odetchnąć niepowtarzalną atmosferą tego miejsca.

W roku 1796 w Rzymie pojawił się największy „turbator pacis" XIX-wiecznej Europy — Napoleon Bonaparte, który swój pobyt w Wiecznym Mieście postanowił uczcić nadzwyczajnym spektaklem teatralnym wystawionym w autentycznej scenerii, z udziałem oryginalnych rekwizytów. Wybór padł na sztukę Woltera pod tytułem „Śmierć Cezara", a za miejsce akcji wybrano, oczywiście, Koloseum.

Przedstawienie udało się znakomicie. Publiczność zebrana tego dnia w Amfiteatrze nie szczędziła rzęsistych braw, gdy spiskowcy wbijali sztylety w pierś Cezara — warto dodać, że w Idy marcowe 44 roku p.n.e. Cezar padł zamordowany u stóp posągu Pompejusza, swego największego wroga, w przedstawieniu zaś Anno Domini 1796 aktor grający boskiego Juliusza upadł do stóp posągu złożonego z anonimowego korpusu i nasadzonej nań głowy... komediopisarza Menandra. Żołnierze Napoleona przytaszczyli tę głowę z Palazzo Spada. Przed spektaklem nikt nie ustalił jej „tożsamości", przez co wolterowska tragedia wystawiona na deskach Koloseum nabrała nieoczekiwanych treści komediowych.

142 lata później Koloseum stało się mimowolnym świadkiem następnej farsy. W roku 1938 król Emanuel zgromadził tu pięć tysięcy śpiewaków (!), którzy podzieleni na głosy wykonali kilka faszystowskich pieśni.

Koloseum przeżyło i ten paradoks. Stoi ono dziś tak, jak stało niegdyś. I oby stało wiecznie, bo wedle przepowiedni zakonnika z VII wieku n.e., czcigodnego Bedy: „jak długo stoi Koloseum, stoi Rzym, kiedy upadnie Koloseum, runie Rzym, a kiedy runie Rzym, skończy się świat".